To trochę jak piosenka, która ciągle krąży Ci po głowie. W środku dnia nagle potykasz się o kilka dźwięków i nie możesz przestać o niej myśleć, do póki nie przesłuchasz jej chociaż raz.
To trochę jak wspomnienie ulubionych wakacji, najlepszego lata Twojego życia, kiedy zbudowałeś wszystkie swoje nadzieje. Kiedy słońce ogrzewało Cię od stóp do głów i byłeś stuprocentowy tego co chcesz i tego, co będzie.
To trochę jak równomiernie kapiąca z nieszczelnego kranu woda. Uparcie, kropla po kropli, uderzenie po uderzeniu, z każdą minutą słyszalne coraz dobitniej… I nagle już nie jesteś w stanie tego ignorować.
Zastanawiam się, czy już zawsze tak będzie. Czy mimo miliona argumentów na nie, zawsze będziemy wybaczać tym, których kochamy, chociaż nawet nie prosili o wybaczenie.
Zastanawiam się, czy tak to już jest w ludzkiej naturze, że im bardziej ignorujemy emocje, tym większe rosną i bardziej nas męczą. Im bardziej usiłujemy zapomnieć, tym bardziej wyostrzona staje się nasza pamięć.
Zastanawiam się, ile jeszcze zim i wiosen upłynie, zanim nasze postanowienia w końcu staną się realne. Zanim decyzje o przejęciu kontroli nad własnym życiem przestaną być tylko epizodem, a staną się codziennością. Filarem.
Nie wszystko w naszym życiu układa się tak, jak sobie zaplanujemy.
Nie nad wszystkim możemy mieć władzę.
Ale grunt, to wyciągać wnioski.
.
.
PS. Jeśli ktoś ma ochotę na starsze teksty, zawsze można poprosić.
Każdy tekst zamieszczany na tym blogu jest mojego autorstwa [Karolina Łużniak]. Wszelkie prawa do tekstów są zastrzeżone, a kopiowanie zakazane.